Tak dawno mnie tutaj nie było. Jednak odkurzyłam klawiaturę, odświeżyłam umysł i powróciłam niczym feniks z popiołów:) (dobra z tym feniksem to jednak troszkę przesadziłam) Rozdział jest naprawdę krótki, ale obiecuje że kolejny będzie dłuższy i pojawią się kolejne nowe postacie, myślę że tego nie będziecie się spodziewać :) No dobra moi mili zapraszam do czytania oraz komentowania. Pozdrawiam jesiennie :)
BiBi
****
Trzask
Otworzyła oczy zastanawiając się gdzie właściwie się znajduje. Musiała się zdrzemnąć, tak długo rozmawiała z mamą podczas podróży, próbując nie zasnąć i dotrzymać jej towarzystwa. Niestety jej plan lęgnął w gruzach gdyż po drodze zasnęła.
Nie widząc mamy za kierownicą, rozejrzała się w około. Przez późną porę nie było zbyt dużo widać, ale udało jej się dostrzec jakiś budynek przed sobą. Wysiadła z samochodu i rozprostowała nogi. Poczuła to dziwne mrowienie w karku i chłodny wiatr. Nagle usłyszała głośne szczekanie psa. Przerażona spojrzała w wydobywający się odgłos, z nadzieją że pies wcale nie jest duży i ktoś trzyma go chociaż na smyczy. Jak wielkie było jej zdziwienie gdy wielki labrador skoczył na nią powalając ją przy tym na ziemie.
-Zostaw ! - krzyknęła, próbując odgonić psa.
Pies jednak wcale nie dawał za wygraną, tylko obwąchiwał i lizał młodą dziewczynę, szczekając przy tym co jakiś czas.
-No zejdź ze mnie !
-Bodo ! - usłyszała nie znany jej dotąd głos.
Pies natychmiast od niej odskoczył. Nina pozbierała się z ziemi próbując dostrzec kim jest właściciel owego "pieska". Dostrzegła zielone trampki i koszulkę z samolotem a, potem okrągłe okulary na nosie młodego chłopaka.
-To jest twój pies ? - zapytała.
-A widzisz tu kogoś innego ? - odpowiedział młodzieniec.
Dziewczyna zrobiła zdziwiona minę.
-Co się tak gapisz? - zapytał.
Nina czuła się coraz bardziej niekomfortowo w tej sytuacji. Na szczęście z opresji uratowała ją mama.
-O widzę że już się poznaliście z Maksem.. - powiedziała klaskając w dłonie.
-Maksem ? - zapytała.
-Kochanie co ty kuzyna nie poznajesz ?
Po woli w jej głowie jak w klatce filmowej ukazały się zdjęcia sprzed kilku i kilku nastu lat. Ostatni raz widziała go jakieś 5 lat temu gdy chłopak kończył 2 latka. Przyjechali w tedy wszyscy razem z powodu chrzcin. Matka zgodziła się zostać matką chrzestną dla Maksa. Pamiętała jak w drodze nad morze dyskutowała z ojcem że jego rodzice zdecydowali się na chrzciny tak późno.
-Aaaa.. - przeciągła. - Cześć jestem.. -zaczęła.
-Wiem kim jesteś - wtrącił się jej w słowo.
-Widzisz jaki pamiętliwy.. - uśmiechnęła się mama po czym otworzyła bagażnik.
Dziewczynę raczej ta krótka wymiana zdań zaczynała denerwować, gdyż z jej perspektywy gówniarz był po prostu upierdliwy.
-Nina pomożesz mi ? - zapytała mama podając jej jedną z walizek.
Chłopak również zerknął na cały ekwipunek.
-Mam nadzieje że dużo nie zabrałaś bo w moim pokoju nie ma miejsca na dyrdymały.
Pani Warner zaśmiała się tylko a brunetka zacisnęła pięść próbując się powstrzymać od uderzenia go czymś w głowę.
-Dobrze kochani chodźmy do środka. - zaproponowała kobieta.
Gdy wchodzili do środka Nina poczuła znajomy zapach. Zapach świeżo upieczonych ciasteczek babci Juzi. Na tą myśl uśmiechnęła się czując jak w je brzuchu odbywa się orkiestra. W domu nie zmieniło się szczególnie po za kilkoma nowymi obrazami jak się domyśliła cioci Dorri. Wszystko inne było takie jakie zapamiętała. Schody na górę oblepione czerwonym i wychodzonym dywanem, szare tapety na ścianach oraz, jaskrawe światło z ogromnej kuchni, gdzie zazwyczaj cała rodzina, głownie tam przesiadywała. Dochodząc i tam musiała stwierdzić że po za nowymi sprzętami AGD, kuchnia była tą samą kuchnią, z dużą brązową wysepką na środku.
-Witaj skarbie ! - usłyszała znajomy głos.
-Cześć babciu ! - uśmiechnęła się szczerze, po czym podeszła by ją uściskać.
-Jak ty wyrosłaś córciu.. - szepnęła.
Nina musiała przyznać że jej babcia również się zmieniła. Na nosie zawitały podłużne ale zgrabne okulary i buzia jej się troszkę bardziej zaokrągliła. Natomiast te przeszywające na wskroś niebieskie oczy i jak zwykle elegancki kok pozostały na miejscu.
-Nina, cześć.. - powiedziała jej ciotka Dora obejmując ją delikatnie.
Jak zwykle jej ubranie było ubrudzone farbą a włosy niedbale zaczesane w kucyk. Pod wieloma względami różniły się z jej mamą. Matka była bardziej poukładana, stanowcza, robiła wszystko według jakiegoś planu ,natomiast jej siostra to kompletne przeciwieństwo. Czasami zastanawiała się jak to możliwe by były siostrami. Jedyne co ich przybliżało to takie same zadarte nosy oraz blond włosy.
-A gdzie Darek ? - zapytała babcia.
Obie z mamą spojrzały na siebie. Ninie wystarczył jeden grymas na twarzy jej rodzicielki by stwierdzić że nikt po za nią samą nie wie jeszcze o rozwodzie, oraz że nie chce by ta wiadomość usłyszała rodzina.
-Wiesz babciu.. -zaczęła dziewczyna. - praca, praca, praca.. - powiedziała teatralnie machając ręką, w tą i z powrotem.
-Cały Darek.. - pokiwała głową babcia.
-Agato.. a co z Erykiem ? -zapytała ostrożnie Dorota podając wszystkim kubki z herbatą.
Teraz wystarczyło jedne spojrzenie matki na Nine by stwierdzić że nie chce w tej rozmowie uczestniczyć.
-Później porozmawiamy, to była długa podróż.. sama rozumiesz.- powiedziała Agata upijając łyk ciepłej herbaty.. - Mmm... pyszna.. - dodała.
-Babcia robiła..- powiedział chłopak w okularach zajmując miejsce pośród dorosłych.
Nina spojrzała na niego ostrzegawczo.
-A jak wam podróż minęła ? - zapytała babcia.
-Dobrze.. - stwierdziła dziewczyna.
-Bez większych korków. - dodała mama Niny uśmiechając się.
-Jutro przyjeżdża do nas cyrk ! - wykrzyknął nagle młody chłopak.
Wszyscy spojrzeli w jego stronę. Brunetka zaśmiała się.
-A co ty, nigdy w cyrku nie byłeś ? - zapytała robiąc przy tym minę typu " ja byłam"
-Nie. - odpowiedział.
Nie wiadomo dlaczego ale siedemnastolatka poczuła że góruje teraz nad młodzieńcem i chciała tą chwile wykorzystać.
-No wiesz cyrk jest niezwykły! - zaczęła ochoczo opowiadać.
-Są różne zwierzęta słonie, wielbłądy, konie nawet tygrysy przeskakujące prze obręcze i to podpalone..
Im więcej Nina mówiła tym chłopakowi robiły się coraz większe oczy z zachwytu.
-Akrobaci robią takie rzeczy na scenie że publiczność na moment przestaje oddychać z podziwu.
-Nie wiedziałam córciu że tak interesuje cie cyrk.. - weszła jej w słowo mama.
Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie.
-To dobrze się składa, pójdziesz jutro z Maksem.. - dodała.
Uśmiech spełzł jej z twarzy tak szybko jak się pojawił.
-Nie mam nic przeciwko.. - oznajmiła nagle mama Maksa.
-Cudownie.. -szepnęła sama do siebie spoglądając na ucieszonego gówniarza.
-Wychodzimy po obiedzie.. - dodał chłopak podchodząc do drzwi.
-Chodź, zaprowadzę cie do pokoju.. - powiedział przez ramie.
Brunetka miała ochotę uderzyć się w twarz za swoją głupotę.
-Idę.. - szepnęła.
W głębi czuła że wyprawa do cyrku będzie jej kolejną przygodą życia. Wchodząc po schodach planowała już drogę ucieczki typu brzuch mnie boli nie dam rady jednak ci towarzyszyć. Jednak gdy drzwi do pokoju chłopca się otworzyły dostrzegła coś dzięki czemu zmieniła zdanie.
