wtorek, 5 kwietnia 2016

I ROZDZIAŁ Wspomnienia

Kochani ! Zapraszam na rozdział,oraz do komentowania ! Nie będę dziś sie rozpisywać, jeśli macie do mnie jakieś pytania uwagi piszcie ! Jestem do waszej dyspozycji :) Bibi

****

Zimny wiatr zawiał mocniej unosząc  w powietrzu część gazety którą najwidoczniej ktoś zostawił na ławce lub wiatr wyrwał ją z dłoni czytelnika. Chodź czerwiec zbliżał się wielkimi krokami to dziś było wyjątkowo chłodno. Słońce dawno zaszło i tylko latarnie oświetlały teraz drogę przechodnim w parku. Był to jednak miły widok, kwiaty, krzewy i drzewa już zakwitły a wiatr otulał je, jak gdyby chciał prosić do tańca.
Dziewczyna zacisnęła dłonie z zimna i schowała do kieszeni rozglądając się wokół. To kiedyś było ich miejsce, podeszła do drzewa gdzie wyryte było" N+G=WM". Dotknęła napis delikatnie jak by był ze szkła. Wspomnienia wróciły, tak jakby to było zaledwie wczoraj...
-Nina proszę Cię! - krzyknął młody i wysoki chłopak.
-Nie ma mowy ! - odparła ciemnowłosa siadając na ławce w parku i krzyżując ręce.
Chłopak klęknął przy niej i złapał ją za rękę.
-Ej chyba nie będziesz mi się tu teraz oświadczał ? - zaśmiała się.
Chłopak uśmiechnął się a jego zielone oczy zabłysły.
-Nie mówię że kiedyś tego nie zrobię ..-stwierdził. -Ale to jeszcze nie ta chwila.. - dodał.
-Nie zgadzam się i tak !
-Nina zrozum wygramy ! Ja i Twój brat jesteśmy najlepsi...
-Boje się o Ciebie.. -szepnęła spoglądając mu w oczy.
-Ej.. my jesteśmy nieśmiertelni - złapał ją za podbródek.
-A co jeśli.. -zaczęła.
-Cii..- szepnął. Przysunął się do niej i delikatnie pocałował ją w usta. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek.
-Kocham Cie..- dodała przytulając się do niego.
-Ja Ciebie też skarbie.. - i pocałował ja tym razem w czoło.
-Wiesz co? - zapytał wstając z ławki.
-Co?
-To jest nasze miejsce, ta ławka, to drzewo, ten skrawek ziemi..- zaczął.
-Głupku to własność państwa, jakie nasze? - zaśmiała się kręcąc głową.
-Mów co chcesz tu po raz pierwszy mnie pocałowałaś, to nasze miejsce..
-Co proszę , ja cie pocałowałam? - zapytała oburzając się jeszcze bardziej.
-Wiem nie mogłaś mi się oprzeć..
Uśmiechnął się do niej szeroko i puścił oczko, po czym zaczął cofać się do tyłu widząc że dziewczyna nie zostaje obojętna na te zaczepki. Oboje oparli się o drzewo.
-No i dopadłaś mnie.. - szepnął
Tym razem to jednak ona pierwsza go pocałowała.
Znów stała przy tym samym drzewie tylko już z innymi uczuciami. Widząc zbliżającą się postać serce mimowolnie zaczęło jej szybciej bić. Nie było już odwrotu, pomyślała. Musisz stawić temu czoła.
***
Chłopak widząc stojącą przy drzewie dziewczynę zwolnił. Tak długo czekał na to spotkanie a teraz nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Pragnął ją zobaczyć i wszystko wytłumaczyć. Ta historia nie tak miała się skończyć. On miał wygrać wyścig, jej brat miał mu kibicować i wszystko miało skończyć się Happy Endem. Na nikim tak mu nie zależało jak na tej ciemnowłosej i piegowatej osobie. Życie jednak ich rozdzieliło, chodź był człowiekiem który walczy do samego końca i choćby nie wiem co nigdy się nie poddaje to czuł że już dawno przegrał. Widząc jej twarz miał ochotę ją przytulić pocałować i powiedzieć że wszystko się ułoży. Na jej twarzy dostrzegł zmęczenie i sińce pod oczami, policzki jej się zapadły. Poczuł ból że ona tak cierpi  nic nie mogąc na to poradzić.
-Cześć.. - powiedział gdy był już na tyle blisko.
Dziewczyna zerknęła na chłopaka i stwierdziła że schudł od kąt go ostatni raz widziała, a uśmiech który zawsze porażał dziewczyny zniknął.
-Więc słucham.. -zaczęła patrząc już zupełnie w innym kierunku.
-Nina chciałem Ci podziękować że w końcu zgodziłaś się ze mną spotkać.. Ja, to wiele dla mnie znaczy..- powiedział szczerze.
-Wyobrażam sobie.. -stwierdziła z sarkazmem w głosie.
-Wiem że Cie zawiodłem, wiem że cierpisz a ja nie potrafię nic zrobić..
-Oj zrobiłeś i to dużo. - spojrzała na niego złowrogo.
-Prawda jest  taka że to  ja powinienem leżeć w tym łóżku nie on. -spuścił głowę w dół jak by czekał na wyrok. Nastała cisza która dla obojga była jak wieczność.
-Jak tam Patrycja ? - zapytała nie patrząc na niego.
-Co ? - zapytał wyraźnie zdumiony.
-Jak tam Patrycja ? - powtórzyła.
-Usłyszałem pytanie.. ale nie widzę związku...
Te słowa zadziałały na nią jak płachta na byka.
-Nie widzisz związku ?! - krzyknęła ze złością
-Nie - odpowiedział spokojnie.
-Zresztą nie ważne to i tak już dawno skończone..
Poczuł desperacje.
-Nina ja wiem że nie powinienem pozwalać Erykowi wsiadać na ten motor.. ale przyszła Sylwia i chciał się pokazać.. to działo się tak szybko, potem ten wypadek i.. -przerwał przypominając sobie co się działo.
-Właśnie i... Wiesz ja was widziałam.. - na ostatnie spojrzała mu głęboko w oczy.
Teraz wszystko zrozumiał. Kiedy jako pierwszy trafił do szpitala zobaczyć co z Erykiem niespodziewanie przyszła Patrycja. Zaczęła go pocieszać i  w pewnej chwili pocałowała go     a on odwzajemnił ten pocałunek.
-O Boże.. nie Nina to nie tak.. - jęknął próbując ja zatrzymać.
-To koniec - powiedziała znając całkowitą prawdę. Jej miłość życia jak się okazało nie miała nic na swoją obronę. Nie było sensu już o nic walczyć.
-Nina spójrz na mnie ! - krzyknął
Zrobiła to.  Jedyne co mógł dostrzec w nie gdyś wypełnionych miłością brązowych oczach to tylko ból gniew a, nawet nienawiść.
Powoli puścił jej dłonie i odsunął się w bok, pozwalając jej odejść.
-Kocham Cie.. - rzucił nie patrząc już na nią.
W odpowiedzi usłyszał tylko szybkie kroki, potem bieg.
To koniec, przegrał.
***
Biegła coraz szybciej, czując jak rytm jej serca przyśpiesza a w środku czuła że spada w nicość. To wszystko wciąż bolało, niepotrzebnie tu przyszła, rozdrapując coś co już dawno wiedziała że jest skończone. Łzy płynęły mimo woli. Gdy upewniła się że, jest już na tyle daleko by, jej nie dostrzegł przy kucnęła przy, ścianie i zaczęła płakać zaciskając kolana w ramiona. Chodź minęły trzy miesiące dziś wszystko zaczęło się od nowa. Znów czuła że spada w przepaść głęboką i samotną .

***

Promienie słońca dziś wyjątkowo wtargnęły do pokoju. Okna nie były zasłonięte a w pokoju panował ład i porządek. Minęły dwa tygodnie od spotkania z Grzesiem. Z dnia na dzień czuła się lepiej. Telefony umilkły, czuła że ta sprawa już jest zamknięta. Postanowiła wziąć się w garść i zaczęła od sprzątania swojego pokoju, umyciu okien, a nawet kupieniu kwiatka o którego tym razem będzie dbała i podlewała tak jak tego wymaga. Nie mogła przecież bez końca leżeć w łóżku i płakać. Nie chciała też dodatkowo martwić swojej matki która i tak miała już zbyt dużo na głowie, jej niepowodzenia miłosne nie były najważniejsze na świecie. Teraz najważniejsze było dobro jej brata. Dziś na kolacje miał przyjechać ojciec i wspólnie we trójkę mieli omówić sprawę Eryka. W głębi duszy cieszyła się że traktują ją na tyle powtarzanie by miała coś do powiedzenia w tej kwestii. Miała zaledwie 17 lat. Również cieszyła się że w końcu zjedzą wspólną kolacje, tak dawno nie rozmawiali , więc każdy powód był dobry.
-Nina ! -krzyknęła matka z kuchni.
-Już idę! - odpowiedziała siadając na łóżku i rozciągając się.
Spojrzała na zegarek dochodziła 9:00 Musiało stać się coś wyjątkowego skoro w sobotę w dzień wolny od szkoły matka ją woła o tej porze. Uśmiechnęła się pod nosem, pierwszy raz od dwóch tygodni.

***

Gdy weszła do kuchni jej matka siedziała już przy stole i trzymała w dłoni telefon. Miała grobową minę co wskazywało na to że rozmowa nie będzie należała do najmilszych.
-Siadaj- poleciła jej kobieta.
-Tata nie przyjedzie prawda? - zapytała od razu.
Kobieta spojrzała na nią i lekko się uśmiechnęła.
-Nie, to nie to...
-A więc ? - zapytała.
-Rozmawiałam właśnie z Dorotą..
-Twoją siostrą.. - upewniła się dziewczyna.
-Tak.. Zbliżają się wakacje, pomyślałam że to będzie dobry pomysł jeśli tam wyjedziemy.-umilkła i spojrzała na córkę.
-Żartujesz ?! -wykrzyknęła łapiąc się za głowę.
-Nie..
-Widzę że nie.. Mamo tam nic się nie dzieje, zresztą Eryk..
-Właśnie jeśli chodzi o Eryka to do kliniki będzie raptem 50 km.
Spojrzała na swoją mamę, czuła że to był podstęp.
-Dobrze, kiedy jedziemy?
Ta odpowiedź zszokowała matkę, widać było że przygotowana była na dłuższą rozmowę.
-Gdy tylko dostaniesz świadectwo.
-Czyli środa.
-A więc środa.

****

Walizki stały w przedpokoju, wszystko było gotowe do wyjazdu. Dziewczyna siedziała przed domem na schodach i czekała na matkę. Rozglądała się po okolicy i w głębi serca czuła że, będzie tęsknić za tym miejscem, wiązało się tu tak wiele wspomnień. Gdy tak rozmyślała o swojej przeszłości oraz nad tym co może nadejść rozbrzmiał warkot silnika. Spojrzała przed siebie i fala gorąca spadła na nią jak grom jasnego nieba.
-Cześć - usłyszała po chwili.
Dziewczyna spojrzała na chłopaka, tego samego którego widziała dwa tygodnie temu.
-Cześć.. - szepnęła.
-Słyszałem że wyjeżdżasz.. -zaczął podchodząc powoli do schodów.
Oboje czuli się dziwnie.
-Tak.. widać wieści szybko się rozchodzą..-wyjaśniła.
Chłopak uśmiechnął się, spojrzał na swój kask jak by było na nim coś interesującego.
-Nie musiałeś przyjeżdżać.. - wydusiła w końcu dziewczyna.
-Wiem, ale chciałem..
-Po co ? -zapytała od razu.
-Myślę że wiesz to tak dobrze,  jak ja..- spojrzał na nią.
-Chciałeś się porze gnać ? Który to już raz? -zapytała, nie ukrywając złości.
-Nie..
-Chciałem się przywitać i powiedzieć że to co się stało.. odmieniło nas wszystkich, ale nie odmieniło tego co do Ciebie czuję.. nie chcę by tak się to skończyło.
-Trochę na to za późno nie uważasz ? -zapytała wstając.
Czuła wściekłość, złość ale jednocześnie smutek.
-Nigdy nie jest na nic za późno.. to Twoje słowa.. - szepnął podchodząc coraz bliżej.
-Jak widać jest jeden wyjątek..- nie dała za wygraną .
-Nina proszę.. - szepnął łapiąc ją za rękę.
Nie odtrąciła go, spojrzała w oczy, widziała że wciąż cierpi tak samo jak ona. Oboje nachylili się ku sobie. Poczuła jego oddech na ustach, a serce przyśpieszyło. Ich usta złączyły się ze sobą. Świat stanął dla nich w miejscu.
-Wybacz mi, proszę.. - szepnął odsuwając się od niej kawałek.
Spojrzała na niego. Nie potrafiła wybaczyć, chodź bardzo chciała by wszystko a przynajmniej oni wrócili do siebie. Pokręciła głową i odsunęła się od niego dalej, zaciskając usta.
-Przykro mi.. ale nie potrafię.
-Nie rańmy się..tylko rozejdźmy.. każde spotkanie jest dla nas bolesne.
Chłopak odwrócił się do niej plecami, łapiąc ręką twarzy. Gdyby tylko mógł cofnąć czas, gdyby tylko istniał sposób by wszystko się zmieniło. Czuł się bezradny.
-Kochasz mnie..- powiedział stojąc cały czas tyłem do niej.
-Grześ.. Ja myślę że to nie pora..
-Tak czy nie ? - przerwał momentalnie słysząc że nie chce odpowiedzieć.
Zapadła cisza.
-Tak.. - usłyszał.
-A więc jest dla nas szansa. - dodał.
-Po co tak utrudniasz ?! - wybuchła.
Odwrócił się do niej, podszedł i złapał ją delikatnie za rękę.
-Jeśli oboje się kochamy to jest dla nas szansa.. będę czekał na ciebie..
Spojrzał jej głęboko w oczy po czym szybko odszedł siadając na motor i odjechał zostawiając ją z tym wyznaniem samą.
Znów wszystko się zmieniło, kiedy ona zaczynała się godzić z tym że ich drogi się rozeszły, on przyjeżdża i miesza jej w głowie, a ona głupia zamiast go odtrącić jeszcze się z nim całuje.Sama jest sobie winna.
-Jesteś gotowa? - usłyszała matkę.
Wyjazd! Tak, wyjeżdża. Będą od siebie daleko może w tedy się uda.. - pomyślała.
Podeszła do matki i uśmiechnęła się .
-Jak nigdy .. - szepnęła i podeszła po walizki.