poniedziałek, 26 września 2016

II ROZDZIAŁ - Zmiana

Hejo !
Tak dawno mnie tutaj nie było. Jednak odkurzyłam klawiaturę, odświeżyłam umysł i powróciłam niczym feniks z popiołów:) (dobra z tym feniksem to jednak troszkę przesadziłam) Rozdział jest naprawdę krótki, ale obiecuje że kolejny będzie dłuższy i pojawią się kolejne nowe postacie, myślę że tego nie będziecie się spodziewać :) No dobra moi mili zapraszam do czytania oraz komentowania. Pozdrawiam jesiennie :)
BiBi

****

Trzask
Otworzyła oczy zastanawiając się gdzie właściwie się znajduje. Musiała się zdrzemnąć, tak długo rozmawiała z mamą podczas podróży, próbując nie zasnąć i dotrzymać jej towarzystwa. Niestety jej plan lęgnął w gruzach gdyż po drodze zasnęła.
Nie widząc mamy za kierownicą, rozejrzała się w około. Przez późną porę nie było zbyt dużo widać, ale udało jej się dostrzec jakiś budynek przed sobą. Wysiadła z samochodu i rozprostowała nogi. Poczuła to dziwne mrowienie w karku i chłodny wiatr. Nagle usłyszała głośne szczekanie psa. Przerażona spojrzała       w wydobywający się odgłos, z nadzieją że pies wcale nie jest duży i ktoś trzyma go chociaż na smyczy.  Jak wielkie było jej zdziwienie gdy wielki labrador skoczył na nią powalając ją przy tym na ziemie.
-Zostaw ! - krzyknęła, próbując odgonić psa.
Pies jednak wcale nie dawał za wygraną, tylko obwąchiwał i lizał młodą dziewczynę, szczekając przy tym co jakiś czas.
-No zejdź ze mnie !
-Bodo ! - usłyszała nie znany jej dotąd  głos.
Pies natychmiast od niej odskoczył. Nina pozbierała się z ziemi próbując dostrzec kim jest właściciel owego "pieska". Dostrzegła zielone trampki i koszulkę z samolotem a, potem okrągłe okulary na nosie młodego chłopaka.
-To jest twój pies ? - zapytała.
-A widzisz tu kogoś innego ? - odpowiedział młodzieniec.
Dziewczyna zrobiła zdziwiona minę.
-Co się tak gapisz? - zapytał.
Nina czuła się coraz bardziej niekomfortowo w tej sytuacji. Na szczęście z opresji uratowała ją mama.
-O widzę że już się poznaliście z Maksem.. - powiedziała klaskając w dłonie.
-Maksem ? - zapytała.
-Kochanie co ty kuzyna nie poznajesz ?
Po woli w jej głowie jak w klatce filmowej ukazały się zdjęcia sprzed kilku i kilku nastu lat. Ostatni raz widziała go jakieś 5 lat temu gdy chłopak kończył 2 latka. Przyjechali w tedy wszyscy razem z powodu chrzcin. Matka zgodziła się zostać matką chrzestną dla Maksa. Pamiętała jak w drodze nad morze dyskutowała z ojcem że jego rodzice zdecydowali się na chrzciny tak późno.
-Aaaa..  - przeciągła. - Cześć jestem.. -zaczęła.
-Wiem kim jesteś - wtrącił się jej w słowo.
-Widzisz jaki pamiętliwy.. - uśmiechnęła się mama po czym otworzyła bagażnik.
Dziewczynę raczej ta krótka wymiana zdań zaczynała denerwować, gdyż z jej perspektywy gówniarz był po prostu upierdliwy.
-Nina pomożesz mi ? - zapytała mama podając jej jedną z walizek.
Chłopak również zerknął na cały ekwipunek.
-Mam nadzieje że dużo nie zabrałaś bo w moim pokoju nie ma miejsca na dyrdymały.
Pani Warner zaśmiała się tylko a brunetka zacisnęła pięść próbując się powstrzymać od uderzenia go czymś w głowę.
-Dobrze kochani chodźmy do środka. - zaproponowała kobieta.
Gdy wchodzili do środka Nina poczuła znajomy zapach. Zapach świeżo upieczonych ciasteczek babci Juzi. Na tą myśl uśmiechnęła się czując jak w je brzuchu odbywa się orkiestra. W domu nie zmieniło się szczególnie po za kilkoma nowymi obrazami jak się domyśliła cioci Dorri. Wszystko inne było takie jakie zapamiętała. Schody na górę oblepione czerwonym i wychodzonym dywanem, szare tapety na ścianach oraz, jaskrawe światło z ogromnej kuchni, gdzie zazwyczaj cała rodzina, głownie tam przesiadywała. Dochodząc i tam musiała stwierdzić że po za nowymi sprzętami AGD, kuchnia była tą samą kuchnią, z dużą brązową wysepką na środku.
-Witaj skarbie ! - usłyszała znajomy głos.
-Cześć babciu ! - uśmiechnęła się szczerze, po czym podeszła by ją uściskać.
-Jak ty wyrosłaś córciu.. - szepnęła.
Nina musiała przyznać że jej babcia również się zmieniła. Na nosie zawitały podłużne ale zgrabne okulary i buzia jej się troszkę bardziej zaokrągliła. Natomiast te przeszywające na wskroś niebieskie oczy i jak zwykle elegancki kok pozostały na miejscu.
-Nina, cześć.. - powiedziała jej ciotka Dora obejmując ją delikatnie.
Jak zwykle jej ubranie było ubrudzone farbą a włosy niedbale zaczesane w kucyk. Pod wieloma względami różniły się z jej mamą. Matka była bardziej poukładana, stanowcza, robiła wszystko według jakiegoś planu ,natomiast jej siostra to kompletne przeciwieństwo. Czasami zastanawiała się jak to możliwe by były siostrami. Jedyne co ich przybliżało to takie same zadarte nosy oraz blond włosy.
-A gdzie Darek ? - zapytała babcia.
Obie z mamą spojrzały na siebie. Ninie wystarczył jeden grymas na twarzy jej rodzicielki by stwierdzić że nikt po za nią samą nie wie jeszcze o rozwodzie, oraz że nie chce by ta wiadomość usłyszała rodzina.
-Wiesz babciu.. -zaczęła dziewczyna. - praca, praca, praca.. - powiedziała teatralnie machając ręką, w tą     i z powrotem.
-Cały Darek.. - pokiwała głową babcia.
-Agato.. a co z Erykiem ? -zapytała ostrożnie Dorota podając wszystkim kubki z herbatą.
Teraz wystarczyło jedne spojrzenie matki na Nine by stwierdzić że nie chce w tej rozmowie uczestniczyć.
-Później porozmawiamy, to była długa podróż.. sama rozumiesz.- powiedziała Agata upijając łyk ciepłej herbaty.. - Mmm... pyszna.. - dodała.
-Babcia robiła..- powiedział chłopak w okularach zajmując miejsce pośród dorosłych.
Nina spojrzała na niego ostrzegawczo.
-A jak wam podróż minęła ? - zapytała babcia.
-Dobrze.. - stwierdziła dziewczyna.
-Bez większych korków. - dodała mama Niny uśmiechając się.
-Jutro przyjeżdża do nas cyrk ! - wykrzyknął nagle młody chłopak.
Wszyscy spojrzeli w jego stronę. Brunetka zaśmiała się.
-A co ty, nigdy w cyrku nie byłeś ? - zapytała robiąc przy tym minę typu " ja byłam"
-Nie. - odpowiedział.
Nie wiadomo dlaczego ale siedemnastolatka poczuła że góruje teraz nad młodzieńcem i chciała tą chwile wykorzystać.
-No wiesz cyrk jest niezwykły! - zaczęła ochoczo opowiadać.
-Są różne zwierzęta słonie, wielbłądy, konie nawet tygrysy przeskakujące prze obręcze i to podpalone..
Im więcej Nina mówiła tym chłopakowi robiły się coraz większe oczy z zachwytu.
-Akrobaci robią takie rzeczy na scenie że publiczność na moment przestaje oddychać z podziwu.
-Nie wiedziałam córciu że tak interesuje cie cyrk.. - weszła jej w słowo mama.
Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie.
-To dobrze się składa, pójdziesz jutro z Maksem.. - dodała.
Uśmiech spełzł jej z twarzy tak szybko jak się pojawił.
-Nie mam nic przeciwko.. - oznajmiła nagle mama Maksa.
-Cudownie.. -szepnęła sama do siebie spoglądając na ucieszonego gówniarza.
-Wychodzimy po obiedzie.. - dodał chłopak podchodząc do drzwi.
-Chodź, zaprowadzę cie do pokoju.. - powiedział przez ramie.
Brunetka miała ochotę uderzyć się w twarz za swoją głupotę.
-Idę.. - szepnęła.
W głębi czuła że wyprawa do cyrku będzie jej kolejną przygodą życia. Wchodząc po schodach planowała już drogę ucieczki typu brzuch mnie boli nie dam rady jednak ci towarzyszyć. Jednak gdy drzwi do pokoju chłopca się otworzyły dostrzegła coś dzięki czemu zmieniła zdanie.


wtorek, 5 kwietnia 2016

I ROZDZIAŁ Wspomnienia

Kochani ! Zapraszam na rozdział,oraz do komentowania ! Nie będę dziś sie rozpisywać, jeśli macie do mnie jakieś pytania uwagi piszcie ! Jestem do waszej dyspozycji :) Bibi

****

Zimny wiatr zawiał mocniej unosząc  w powietrzu część gazety którą najwidoczniej ktoś zostawił na ławce lub wiatr wyrwał ją z dłoni czytelnika. Chodź czerwiec zbliżał się wielkimi krokami to dziś było wyjątkowo chłodno. Słońce dawno zaszło i tylko latarnie oświetlały teraz drogę przechodnim w parku. Był to jednak miły widok, kwiaty, krzewy i drzewa już zakwitły a wiatr otulał je, jak gdyby chciał prosić do tańca.
Dziewczyna zacisnęła dłonie z zimna i schowała do kieszeni rozglądając się wokół. To kiedyś było ich miejsce, podeszła do drzewa gdzie wyryte było" N+G=WM". Dotknęła napis delikatnie jak by był ze szkła. Wspomnienia wróciły, tak jakby to było zaledwie wczoraj...
-Nina proszę Cię! - krzyknął młody i wysoki chłopak.
-Nie ma mowy ! - odparła ciemnowłosa siadając na ławce w parku i krzyżując ręce.
Chłopak klęknął przy niej i złapał ją za rękę.
-Ej chyba nie będziesz mi się tu teraz oświadczał ? - zaśmiała się.
Chłopak uśmiechnął się a jego zielone oczy zabłysły.
-Nie mówię że kiedyś tego nie zrobię ..-stwierdził. -Ale to jeszcze nie ta chwila.. - dodał.
-Nie zgadzam się i tak !
-Nina zrozum wygramy ! Ja i Twój brat jesteśmy najlepsi...
-Boje się o Ciebie.. -szepnęła spoglądając mu w oczy.
-Ej.. my jesteśmy nieśmiertelni - złapał ją za podbródek.
-A co jeśli.. -zaczęła.
-Cii..- szepnął. Przysunął się do niej i delikatnie pocałował ją w usta. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek.
-Kocham Cie..- dodała przytulając się do niego.
-Ja Ciebie też skarbie.. - i pocałował ja tym razem w czoło.
-Wiesz co? - zapytał wstając z ławki.
-Co?
-To jest nasze miejsce, ta ławka, to drzewo, ten skrawek ziemi..- zaczął.
-Głupku to własność państwa, jakie nasze? - zaśmiała się kręcąc głową.
-Mów co chcesz tu po raz pierwszy mnie pocałowałaś, to nasze miejsce..
-Co proszę , ja cie pocałowałam? - zapytała oburzając się jeszcze bardziej.
-Wiem nie mogłaś mi się oprzeć..
Uśmiechnął się do niej szeroko i puścił oczko, po czym zaczął cofać się do tyłu widząc że dziewczyna nie zostaje obojętna na te zaczepki. Oboje oparli się o drzewo.
-No i dopadłaś mnie.. - szepnął
Tym razem to jednak ona pierwsza go pocałowała.
Znów stała przy tym samym drzewie tylko już z innymi uczuciami. Widząc zbliżającą się postać serce mimowolnie zaczęło jej szybciej bić. Nie było już odwrotu, pomyślała. Musisz stawić temu czoła.
***
Chłopak widząc stojącą przy drzewie dziewczynę zwolnił. Tak długo czekał na to spotkanie a teraz nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Pragnął ją zobaczyć i wszystko wytłumaczyć. Ta historia nie tak miała się skończyć. On miał wygrać wyścig, jej brat miał mu kibicować i wszystko miało skończyć się Happy Endem. Na nikim tak mu nie zależało jak na tej ciemnowłosej i piegowatej osobie. Życie jednak ich rozdzieliło, chodź był człowiekiem który walczy do samego końca i choćby nie wiem co nigdy się nie poddaje to czuł że już dawno przegrał. Widząc jej twarz miał ochotę ją przytulić pocałować i powiedzieć że wszystko się ułoży. Na jej twarzy dostrzegł zmęczenie i sińce pod oczami, policzki jej się zapadły. Poczuł ból że ona tak cierpi  nic nie mogąc na to poradzić.
-Cześć.. - powiedział gdy był już na tyle blisko.
Dziewczyna zerknęła na chłopaka i stwierdziła że schudł od kąt go ostatni raz widziała, a uśmiech który zawsze porażał dziewczyny zniknął.
-Więc słucham.. -zaczęła patrząc już zupełnie w innym kierunku.
-Nina chciałem Ci podziękować że w końcu zgodziłaś się ze mną spotkać.. Ja, to wiele dla mnie znaczy..- powiedział szczerze.
-Wyobrażam sobie.. -stwierdziła z sarkazmem w głosie.
-Wiem że Cie zawiodłem, wiem że cierpisz a ja nie potrafię nic zrobić..
-Oj zrobiłeś i to dużo. - spojrzała na niego złowrogo.
-Prawda jest  taka że to  ja powinienem leżeć w tym łóżku nie on. -spuścił głowę w dół jak by czekał na wyrok. Nastała cisza która dla obojga była jak wieczność.
-Jak tam Patrycja ? - zapytała nie patrząc na niego.
-Co ? - zapytał wyraźnie zdumiony.
-Jak tam Patrycja ? - powtórzyła.
-Usłyszałem pytanie.. ale nie widzę związku...
Te słowa zadziałały na nią jak płachta na byka.
-Nie widzisz związku ?! - krzyknęła ze złością
-Nie - odpowiedział spokojnie.
-Zresztą nie ważne to i tak już dawno skończone..
Poczuł desperacje.
-Nina ja wiem że nie powinienem pozwalać Erykowi wsiadać na ten motor.. ale przyszła Sylwia i chciał się pokazać.. to działo się tak szybko, potem ten wypadek i.. -przerwał przypominając sobie co się działo.
-Właśnie i... Wiesz ja was widziałam.. - na ostatnie spojrzała mu głęboko w oczy.
Teraz wszystko zrozumiał. Kiedy jako pierwszy trafił do szpitala zobaczyć co z Erykiem niespodziewanie przyszła Patrycja. Zaczęła go pocieszać i  w pewnej chwili pocałowała go     a on odwzajemnił ten pocałunek.
-O Boże.. nie Nina to nie tak.. - jęknął próbując ja zatrzymać.
-To koniec - powiedziała znając całkowitą prawdę. Jej miłość życia jak się okazało nie miała nic na swoją obronę. Nie było sensu już o nic walczyć.
-Nina spójrz na mnie ! - krzyknął
Zrobiła to.  Jedyne co mógł dostrzec w nie gdyś wypełnionych miłością brązowych oczach to tylko ból gniew a, nawet nienawiść.
Powoli puścił jej dłonie i odsunął się w bok, pozwalając jej odejść.
-Kocham Cie.. - rzucił nie patrząc już na nią.
W odpowiedzi usłyszał tylko szybkie kroki, potem bieg.
To koniec, przegrał.
***
Biegła coraz szybciej, czując jak rytm jej serca przyśpiesza a w środku czuła że spada w nicość. To wszystko wciąż bolało, niepotrzebnie tu przyszła, rozdrapując coś co już dawno wiedziała że jest skończone. Łzy płynęły mimo woli. Gdy upewniła się że, jest już na tyle daleko by, jej nie dostrzegł przy kucnęła przy, ścianie i zaczęła płakać zaciskając kolana w ramiona. Chodź minęły trzy miesiące dziś wszystko zaczęło się od nowa. Znów czuła że spada w przepaść głęboką i samotną .

***

Promienie słońca dziś wyjątkowo wtargnęły do pokoju. Okna nie były zasłonięte a w pokoju panował ład i porządek. Minęły dwa tygodnie od spotkania z Grzesiem. Z dnia na dzień czuła się lepiej. Telefony umilkły, czuła że ta sprawa już jest zamknięta. Postanowiła wziąć się w garść i zaczęła od sprzątania swojego pokoju, umyciu okien, a nawet kupieniu kwiatka o którego tym razem będzie dbała i podlewała tak jak tego wymaga. Nie mogła przecież bez końca leżeć w łóżku i płakać. Nie chciała też dodatkowo martwić swojej matki która i tak miała już zbyt dużo na głowie, jej niepowodzenia miłosne nie były najważniejsze na świecie. Teraz najważniejsze było dobro jej brata. Dziś na kolacje miał przyjechać ojciec i wspólnie we trójkę mieli omówić sprawę Eryka. W głębi duszy cieszyła się że traktują ją na tyle powtarzanie by miała coś do powiedzenia w tej kwestii. Miała zaledwie 17 lat. Również cieszyła się że w końcu zjedzą wspólną kolacje, tak dawno nie rozmawiali , więc każdy powód był dobry.
-Nina ! -krzyknęła matka z kuchni.
-Już idę! - odpowiedziała siadając na łóżku i rozciągając się.
Spojrzała na zegarek dochodziła 9:00 Musiało stać się coś wyjątkowego skoro w sobotę w dzień wolny od szkoły matka ją woła o tej porze. Uśmiechnęła się pod nosem, pierwszy raz od dwóch tygodni.

***

Gdy weszła do kuchni jej matka siedziała już przy stole i trzymała w dłoni telefon. Miała grobową minę co wskazywało na to że rozmowa nie będzie należała do najmilszych.
-Siadaj- poleciła jej kobieta.
-Tata nie przyjedzie prawda? - zapytała od razu.
Kobieta spojrzała na nią i lekko się uśmiechnęła.
-Nie, to nie to...
-A więc ? - zapytała.
-Rozmawiałam właśnie z Dorotą..
-Twoją siostrą.. - upewniła się dziewczyna.
-Tak.. Zbliżają się wakacje, pomyślałam że to będzie dobry pomysł jeśli tam wyjedziemy.-umilkła i spojrzała na córkę.
-Żartujesz ?! -wykrzyknęła łapiąc się za głowę.
-Nie..
-Widzę że nie.. Mamo tam nic się nie dzieje, zresztą Eryk..
-Właśnie jeśli chodzi o Eryka to do kliniki będzie raptem 50 km.
Spojrzała na swoją mamę, czuła że to był podstęp.
-Dobrze, kiedy jedziemy?
Ta odpowiedź zszokowała matkę, widać było że przygotowana była na dłuższą rozmowę.
-Gdy tylko dostaniesz świadectwo.
-Czyli środa.
-A więc środa.

****

Walizki stały w przedpokoju, wszystko było gotowe do wyjazdu. Dziewczyna siedziała przed domem na schodach i czekała na matkę. Rozglądała się po okolicy i w głębi serca czuła że, będzie tęsknić za tym miejscem, wiązało się tu tak wiele wspomnień. Gdy tak rozmyślała o swojej przeszłości oraz nad tym co może nadejść rozbrzmiał warkot silnika. Spojrzała przed siebie i fala gorąca spadła na nią jak grom jasnego nieba.
-Cześć - usłyszała po chwili.
Dziewczyna spojrzała na chłopaka, tego samego którego widziała dwa tygodnie temu.
-Cześć.. - szepnęła.
-Słyszałem że wyjeżdżasz.. -zaczął podchodząc powoli do schodów.
Oboje czuli się dziwnie.
-Tak.. widać wieści szybko się rozchodzą..-wyjaśniła.
Chłopak uśmiechnął się, spojrzał na swój kask jak by było na nim coś interesującego.
-Nie musiałeś przyjeżdżać.. - wydusiła w końcu dziewczyna.
-Wiem, ale chciałem..
-Po co ? -zapytała od razu.
-Myślę że wiesz to tak dobrze,  jak ja..- spojrzał na nią.
-Chciałeś się porze gnać ? Który to już raz? -zapytała, nie ukrywając złości.
-Nie..
-Chciałem się przywitać i powiedzieć że to co się stało.. odmieniło nas wszystkich, ale nie odmieniło tego co do Ciebie czuję.. nie chcę by tak się to skończyło.
-Trochę na to za późno nie uważasz ? -zapytała wstając.
Czuła wściekłość, złość ale jednocześnie smutek.
-Nigdy nie jest na nic za późno.. to Twoje słowa.. - szepnął podchodząc coraz bliżej.
-Jak widać jest jeden wyjątek..- nie dała za wygraną .
-Nina proszę.. - szepnął łapiąc ją za rękę.
Nie odtrąciła go, spojrzała w oczy, widziała że wciąż cierpi tak samo jak ona. Oboje nachylili się ku sobie. Poczuła jego oddech na ustach, a serce przyśpieszyło. Ich usta złączyły się ze sobą. Świat stanął dla nich w miejscu.
-Wybacz mi, proszę.. - szepnął odsuwając się od niej kawałek.
Spojrzała na niego. Nie potrafiła wybaczyć, chodź bardzo chciała by wszystko a przynajmniej oni wrócili do siebie. Pokręciła głową i odsunęła się od niego dalej, zaciskając usta.
-Przykro mi.. ale nie potrafię.
-Nie rańmy się..tylko rozejdźmy.. każde spotkanie jest dla nas bolesne.
Chłopak odwrócił się do niej plecami, łapiąc ręką twarzy. Gdyby tylko mógł cofnąć czas, gdyby tylko istniał sposób by wszystko się zmieniło. Czuł się bezradny.
-Kochasz mnie..- powiedział stojąc cały czas tyłem do niej.
-Grześ.. Ja myślę że to nie pora..
-Tak czy nie ? - przerwał momentalnie słysząc że nie chce odpowiedzieć.
Zapadła cisza.
-Tak.. - usłyszał.
-A więc jest dla nas szansa. - dodał.
-Po co tak utrudniasz ?! - wybuchła.
Odwrócił się do niej, podszedł i złapał ją delikatnie za rękę.
-Jeśli oboje się kochamy to jest dla nas szansa.. będę czekał na ciebie..
Spojrzał jej głęboko w oczy po czym szybko odszedł siadając na motor i odjechał zostawiając ją z tym wyznaniem samą.
Znów wszystko się zmieniło, kiedy ona zaczynała się godzić z tym że ich drogi się rozeszły, on przyjeżdża i miesza jej w głowie, a ona głupia zamiast go odtrącić jeszcze się z nim całuje.Sama jest sobie winna.
-Jesteś gotowa? - usłyszała matkę.
Wyjazd! Tak, wyjeżdża. Będą od siebie daleko może w tedy się uda.. - pomyślała.
Podeszła do matki i uśmiechnęła się .
-Jak nigdy .. - szepnęła i podeszła po walizki.



sobota, 26 marca 2016

Życzenia !!! :)

Kochani ! Z racji tego że są święta wielkanocne, chciałabym złożyć wam życzenia !  
Życzę Wam, Kochani,
aby te święta wielkanocnewniosły do Waszych sercwiosenną radość i świeżość,
pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.
Oraz byście te święta spędzili w rodzinnym gronie :)
Mam nadzieje że z każdym postem będzie was więcej :) Wszystkim piszącym i prowadzącym równie podobne blogi życzę od siebie duuużo weny a ja obiecuję że już wkrótce nowy rozdział !!
Buziaki i dziękuje za ten rodzynek w postaci komentarza :* Bibi

czwartek, 17 marca 2016

Początek - Rozmowa

Witam was kochani ! Postanowiłam spróbować swoich sił w pisaniu i założyć bloga :) Mam nadzieję żę będzie was tu trochę i że będziecie szczerzy oraz dacie mi szansę :) Wszystkiego trzeba w życiu spróbować :) Na początku mały wstęp tego o czym cała historia będzie a potem zobaczymy co dalej ! Kochani ja dłużej już nie zanudzam tylko zapraszam was do czytania ! Bibi



***

Świat który do tej pory ją otaczał był pełen szczęścia, miłości, przyjaźni, nic nie zapowiadało na to że miało sie coś zmienić, lub że ktoś, czy coś miało tą harmonie przerodzić w prawdziwy koszmar. Ból, strach, kłamstwa to tylko początek jaki miał nastąpić. Nie była na to gotowa. Miała niemal wszystko, nie chodzi tu o dobra materialne lecz o rodzinie, przyjaciół i chłopaka. Wszystko zaczynało sie psuć gdy tylko tak zwany domek z kart był już prawie ułożony. Jeden niepoprawny ruch i cały domek rozpadł sie na podłogę. Jedną z tych kart była bliska jej sercu osoba, której nigdy żadna inna jej nie zastąpi. 

Czy tak właśnie miało być. Miała zacząć budować wszystko od początku? Ale po co ? Kiedy wszystko inne też straciło sens, coś co, kiedyś uważała za prawdę okazało się wielkim kłamstwem. Świat znów się zmienił.

- Nina !

- Nina ! Kochanie wstawaj! - znajomy, troskliwy głos matki dobiegał z parteru.W pokoju panowała ciemność, mimo słonecznego dnia. Okna były zasłonięte ciemnymi zasłonami.                                    - Już ! - odpowiedziała w końcu, wstając powoli z łóżka, które wydawało jej sie takie duże.Po paru minutach dziewczyna zeszła na dół siadając w jednym z krzeseł w kuchni. Spojrzała na matke która jedną ręką podrzucała naleśnika na patelni a w drugiej trzymała telefon i zawzięcie z kimś rozmawiała. Po wymianie paru zdań domyśliła sie kto był jej rozmówcą. Na ciągła koszule nocną na kolana i spojrzała na stół. Śniadanie już czekało. Trzy naleśniki z czekoladą i bananami oraz kawa z mlekiem. Czuła że to śniadanie jest powodem do poważnej rozmowy. Jej mama była dyrektorem w ważnej firmie i poranne śniadania nie należały do rutyny tylko wyjątków. Wypiła łyk ciepłej kawy i spojrzała na matke która właśnie przestała rozmawiać i odstawiła patelnie. Widziała że była poruszona. Gdy przysiadła przy stole spojrzała na córkę.Nina znała ten wyraz twarzy. Jej matka była osobą zadbaną, zawsze elegancko ubraną z włosami zawsze dobrze ułożonymi w mały gustowny kok oraz zawsze dobrze umalowaną. Od kilku miesięcy na jej twarzy pojawiły się cienie pod oczami oraz przybyło zmarszczek, ale ten wyraz twarzy mówił że musimy poważnie porozmawiać.

- Nina co dziś robisz ? - zapytała w końcu. Dziewczyna spojrzała na matke.                                        - To chyba oczywiste.. - odparła.                                                                                                              - Tak to wiem ale potem                                                                                                                          - Hm.. sama nie wiem, może posiedzę w domu.                                                                                     -Zbyt mało wychodzisz do ludzi.. nie rozmawiasz z przyjaciółmi, unikasz wszystkich.. może..          - Psycholog ? Znowu? - oburzyła sie.                                                                                                       - Nie, może spotkasz sie w końcu z Grzesiem?                                                                                     - To jakiś żart ? - zapytała poirytowana odwracając głowę.     

 - Słuchaj on codziennie do mnie dzwoni i prosi o rozmowę z Tobą, daj mu szanse na..                        - Na co ?! -wybuchła ze złością.                                                                                                              - Nie mówię o tym byście do siebie wrócili, ale skoro wydzwania to znaczy że chce coś wyjaśnić. Kochanie czasami lepiej jest po prostu porozmawiać i coś zakończyć.                                                   - Mamo ale ja to zakończyłam.. - powiedziała cicho, czując że łzy same jej napływają do oczu.           - Ty tak, ale on najwidoczniej nie..                                                                                                         Nastała chwila ciszy którą przerwała matka.                                                                                          - Nina minęły trzy miesiące, myślę że po tym wszystkim co sie wydarzyło musisz stawić pewnym rzeczą czoło.                                                                                                                                               - A ty ? -zapytała od razu                                                                                                                        - Co  ja?                                                                                                                                                      - Nie udawaj słyszałam jak z nim rozmawiasz. - Skarciła ją spojrzeniem.                                             - Znowu sie kłóciliście, przecież on tu już nawet nie mieszka.. to wszystko jest jakąś chorą przykrywką. Każdy z was udaje że wszystko jest dobrze, że nic się nie dzieje, że to przejściowe, ale mamo na Boga ja widzę i słyszę że między wami od tamtego dnia nic nie jest dobrze... - ostatnie słowa wypowiedziała prawie płacząc. Szybko jednak sie uspokoiła nie chcąc już dłużej płakać.        

 - Dobrze - powiedziała kobieta.- Nie będe dłużej udawać. Rozwodzimy sie.                            Dziewczyna spojrzała na matke dostrzegła w niej wielki ból i cierpienie.                                             - Przykro mi - szepnęła. 

- To moja wina.. -dodała chowając głowę w kolanach. Matka automatycznie podeszła do córki i przykucnęła przy niej.                                                           

-Nina spójrz na mnie - poprosiła. Dziewczyna zrobiła o co ją prosiła.                                                

- To nie jest Twoja wina - powiedziała stanowczo -To co sie stało nie jest nikogo winą nawet Eryka.Na te imie dziewczyna zacisnęła dłonie.                                                                                       

 -Musimy wierzyć że wszystko sie jakoś ułoży, w to nie możemy wątpić, słyszysz -zapytała. Dziewczyna kiwnęła głową.                                                                                                      

-Dla każdego z nas jest to trudne i w niektórych momentach nie potrafimy sobie poradzić z tym bólem ale musimy wierzyć, to nam pozostało.                                                                            Dziewczyna przytuliła matke i zapłakała głośno, nie chciała już płakać nie miała już sił, ale to było silniejsze od niej.


***       

Zawsze gdy wchodziła do tego budynku czuła strach i ukojenie, oraz nieodpartą chęć bycia tu dla niego. Stanęła przy dobrze jej już znanym pokoju, rozglądając się za osobą która dobrze zna sprawę. - Przepraszam pani do kogo ? - zapytała ją młoda kobieta."No tak pewnie nowa.." pomyślała  

 -Do Eryka Wadowskiego - odpowiedziała rozglądając sie dalej po korytarzu.                                    

 -A pani to kto ? - znów zapytała ją kobieta. To dziewczynę jeszcze bardziej poirytowało, już miała odpowiedzieć gdy nagle.                                                                                                                           -O kogo ja widzę Nina ! - zawołał starszy mężczyzna uśmiechając sie do dziewczyny. Kobieta wyglądała na speszoną .                                                                                                                            -Przepraszam.. - powiedział mężczyzna podchodząc bliżej i przyglądając sie młodej kobiecie.-..pani Dorota czyż tak ? - zapytał bardziej wiedząc niż pytając.                                                                          - Tak..- speszyła sie.                                                                                                                                 -Szukają pani na izbie przyjęć... - dodał.  

-Tak oczywiście... - wydukała i zniknęła bardzo szybko.                                                                        -Nina napijesz sie czegoś ? - zapytał mężczyzna.                                                                                      -Nie dziękuje doktorze - odpowiedziała natychmiast.                                                                             -To w takim razie i tak zapraszam do gabinetu, porozmawiamy. -objął dziewczynę za ramię prowadząc do pokoju.


  ***

Gabinet był niewielki, lecz ładnie urządzony . Akwarium z rybkami było czymś co ją uspokajało. Bywałą tu częstym gościem przez ostatnie trzy miesiące, teraz po minie starszego i widać trochę zmęczonego mężczyzny zorientowała się że to już drugi raz ktoś chce z nią poważnie porozmawiać.  

-Proszę mówić - wydusiła stanowczo.                                                                                             Mężczyzna był bardziej zdziwiony niż zwykle.                                                                                       -Dobrze przejdę do rzeczy, rozmawiałem już o tym z Twoim ojcem ale myślę że to dobra decyzja.   

-Jaka decyzja ?- była coraz bardziej ciekawa.                                                                                         -Chodzi o Eryka, myślę, zresztą nie tylko ja. Wiele wybitnych lekarzy jest również tego zdania, by przewieść go w inne miejsce, lepsze odpowiednie dla niego.                                                                  -Dobrze, jeśli będe mogła go odwiedzać codziennie to zgadzam sie. Lekarz ściągnął okulary i potarł brodę.                                                                                                                                                         -Widzisz problem w tym że to jest na drugim końcu Polski.Szklanka sie rozpadła, coś w niej pękło  .

-Ale on mnie potrzebuje..- szepnęła.                                                                                                        -Jesteś silna, a to dla niego najlepsze rozwiązanie, wszyscy chcemy dla niego jak najlepiej.                -Wiem..                                                                                                                                                    -Dobrze jeszcze wrócimy do tej rozmowy, idź teraz do niego.


***


Spał niczym anioł. Musiał mieć cudowny sen. Podeszła bliżej chwytając go za rękę. Ciemna czupryna odróżniała sie od białej pościeli i masa piegów na twarzy wyróżniała go spośród innych tu leżących. Uśmiechnęła sie przez łzy.                                                                                                         -Pamiętasz jak po raz pierwszy pojechałeś na kolonie? - zaczęła siadając na skrawku łóżka.               

- Bardzo sie bałam że zostanę sama i że Grow potwór którego tak strasznie się bałam wyjdzie z szafy i mnie zaatakuje a ty nie przybędziesz i mnie nie uratujesz? - uśmiechnęła się mimo woli.                   

 -Pamiętasz co mi w tedy powiedziałeś? Że zawsze jesteś przy mnie nie zależnie od tego gdzie jesteś i że łączy nas tak silna więź że mimo że będę sama to pokonam swój strach.                                          -Nie chce byś był tak daleko! - wybuchła w końcu.                                                                                -Ale wiem że to może Cie uratować, nie chce być egoistką. Znów spojrzała na jego twarz.                 -O czym Ty tak śnisz że nie chcesz się obudzić?

Nagle rozbrzmiał jej telefon. Spojrzała szybko na ekran "Grześ" Zastanawiała się chwilę czy odebrać, wróciła wspomnieniem do rozmowy z mamą, spojrzała jeszcze raz na chłopaka który leży w łóżku szpitalnym nie przytomny. Zacisnęła powieki i nacisnęła zieloną słuchawkę. Usłyszała znajomy ale jak też pusty głos chłopaka którego tak bardzo kochała.